Własny laser albo zlecanie cięcia na zewnątrz
Firmy produkcyjne, które regularnie zamawiają detale z blachy, w pewnym momencie sprawdzają, czy nie powinny kupić własnej wycinarki laserowej. Tekst opisuje, jakie koszty i obowiązki wiążą się z każdą z dwóch dróg oraz jak porównać je na danych z własnego zakładu.
Pytanie wraca zwykle przy dwóch okazjach: gdy rośnie liczba zamówień u podwykonawcy albo gdy firma dostaje dużego klienta i boi się uzależnienia od jednego dostawcy usług. W obu sytuacjach zarząd widzi przede wszystkim cenę maszyny. Tymczasem maszyna jest tylko pierwszą pozycją w długiej liście wydatków, a o opłacalności decyduje to, ile godzin w miesiącu będzie faktycznie cięła.
Co obejmuje koszt własnej wycinarki
Do ceny zakupu albo raty leasingu dochodzą wydatki, które pojawiają się przed pierwszym cięciem i nie kończą się po uruchomieniu maszyny:
- przygotowanie miejsca w hali, przyłącze energii o odpowiedniej mocy i instalacja gazów technicznych, czyli tlenu i azotu;
- odciąg i filtracja dymów powstających przy cięciu, a także regularna wymiana filtrów;
- oprogramowanie do rozkroju arkuszy i jego aktualizacje;
- części eksploatacyjne, przede wszystkim dysze i szyby ochronne głowicy, oraz przeglądy serwisowe;
- wynagrodzenia operatora i osoby, która przygotowuje programy cięcia.
Część tych kosztów jest stała, niezależnie od tego, czy maszyna pracuje na trzy zmiany, czy dwa dni w tygodniu. Dlatego sama cena wycinarki niewiele mówi o koszcie jednego detalu.
Obłożenie maszyny jako główne kryterium
Wycinarka zwraca poniesione nakłady tylko wtedy, gdy tnie. Firma, która zamawia detale nieregularnie, partiami co kilka tygodni, będzie miała długie okresy postoju, a koszty stałe rozłożą się na małą liczbę sztuk. Inaczej wygląda sytuacja zakładu, który regularnie zamawia podobne detale z tych samych materiałów.
Najlepszym punktem wyjścia jest historia zamówień u obecnych podwykonawców. Z faktur i specyfikacji można odczytać, ile arkuszy i jakich grubości firma zużywa w ciągu roku, jak często zamawia i ile pozycji ma typowe zlecenie. To pokazuje, czy własna maszyna miałaby co robić przez większość czasu.
Drugą sprawą jest zakres. Każda wycinarka ma określone maksymalne grubości dla stali czarnej, nierdzewnej i aluminium. Detale spoza tego zakresu i tak trafią do zakładu zewnętrznego, więc firma utrzyma dwa kanały zamówień zamiast jednego.
Ludzie, bez których maszyna nie ruszy
Laser wymaga operatora, który zna parametry cięcia dla różnych materiałów, oraz osoby przygotowującej rozkrój arkuszy. W małej firmie bywa to jedna osoba. Jej urlop albo zwolnienie lekarskie zatrzymuje cięcie, a przyuczenie zastępcy trwa. Do tego dochodzi gięcie: większość detali z blachy po wycięciu trafia na prasę krawędziową, czyli kolejną maszynę i kolejne kompetencje.
Zakład usługowy rozwiązuje ten problem skalą. Ma kilku operatorów, programistów i technologów, a zastępstwa są częścią organizacji pracy. Zamawiający kupuje gotowy detal, a nie godziny pracy konkretnej osoby.
Co daje stały podwykonawca
Zlecanie cięcia na zewnątrz nie wymaga nakładów na maszynę, halę ani rekrutację. Zakład obsługuje wielu klientów, więc jego maszyny mają obłożenie, którego pojedyncza firma często nie osiągnie. Przy dobrze dobranym podwykonawcy zamawiający ma też dostęp do gięcia w tym samym miejscu, co oznacza jedno zamówienie i jeden odbiór.
Ryzyka są inne: kolejka zleceń u podwykonawcy, zależność od jego terminów i konieczność dokładnego opisywania każdego zamówienia. Dlatego przed nawiązaniem współpracy dział zakupów powinien obejrzeć realizacje cięcia i gięcia blach wybranego zakładu i sprawdzić, czy są wśród nich detale o podobnej grubości i złożoności. Zakłady, które łączą cięcie i gięcie blach w jednym miejscu, przejmują też koordynację między tymi operacjami, którą przy własnej maszynie firma musiałaby prowadzić sama.
Model mieszany i porównanie obu dróg
Część firm wybiera rozwiązanie pośrednie. Tnie u siebie powtarzalne detale z cienkiej blachy, a zleca na zewnątrz grube arkusze, materiały spoza zakresu własnej maszyny i zamówienia, które przekraczają jej możliwości w okresach większego popytu.
| Kryterium | Własna wycinarka | Podwykonawca |
|---|---|---|
| Nakłady na start | maszyna, instalacje, oprogramowanie | brak |
| Koszty stałe | ponoszone także w czasie postoju | płatność za zamówione detale |
| Kompetencje | operator i programista w firmie | po stronie zakładu |
| Zakres materiałów | ograniczony parametrami jednej maszyny | zależy od parku maszynowego zakładu |
| Kontrola nad kolejnością zleceń | pełna | ustalana z zakładem |
Porównanie najlepiej przeprowadzić w trzech krokach. Najpierw zebrać dane o zamówieniach z ostatnich lat, potem policzyć pełny koszt własnej maszyny przy realnym obłożeniu, a na końcu zestawić go z wydatkami u podwykonawcy dla tej samej liczby detali.
Najczęstsze pytania
Od czego zacząć analizę, czy kupić własny laser?
Od historii zamówień: liczby arkuszy, grubości, materiałów i częstotliwości zleceń. Bez tych danych trudno ocenić, ile godzin maszyna faktycznie by pracowała.
Czy po zakupie wycinarki podwykonawca przestaje być potrzebny?
Zwykle nie całkiem. Detale z materiałów lub grubości spoza zakresu maszyny, gięcie bez własnej prasy krawędziowej i okresy większej liczby zamówień nadal wymagają zakładu zewnętrznego.
Jak ograniczyć ryzyko zależności od jednego podwykonawcy?
Pomaga dokumentacja techniczna należąca do zamawiającego, opisane wymagania jakościowe dla każdego detalu i próbne zlecenie w drugim zakładzie. Przy takim przygotowaniu zmiana dostawcy nie oznacza odtwarzania wiedzy o produkcie od początku.


