Przejdz do tresci

Nearshoring: dlaczego firmy przenoszą dostawy bliżej rynku

3 min czytania

Nearshoring to przenoszenie produkcji albo usług do krajów położonych bliżej rynku, na którym firma sprzedaje. Dla europejskich przedsiębiorstw oznacza to często przeniesienie części dostaw z Azji do Europy Środkowej i Wschodniej. Wyjaśniamy, skąd wzięło się zainteresowanie tym modelem, czym różni się od offshoringu i co oznacza dla polskich firm.

Ciężarówki przy rampach centrum logistycznego

Trzy pojęcia, które łatwo pomylić

Offshoring to przeniesienie działalności do odległego kraju, zwykle ze względu na niższe koszty pracy. Przez kilka dekad był dominującym modelem w przemyśle europejskim i amerykańskim.

Nearshoring to przeniesienie działalności do kraju bliższego geograficznie, często sąsiedniego albo z tego samego regionu. Koszty pracy są zwykle wyższe niż w odległych lokalizacjach, ale niższe niż w kraju macierzystym.

Reshoring to powrót produkcji do kraju, z którego firma pochodzi.

W praktyce firmy rzadko przenoszą całą działalność. Częściej rozkładają dostawy między kilka regionów, żeby nie zależeć od jednego.

Dlaczego firmy zaczęły skracać łańcuchy dostaw

Długi łańcuch dostaw jest tani, dopóki działa bez zakłóceń. Ostatnie lata pokazały kilka sytuacji, w których przestał działać: zamknięcia fabryk i portów w czasie pandemii, brak kontenerów i gwałtowny wzrost cen transportu morskiego, utrudnienia na szlakach żeglugowych. Firmy, które miały jednego dostawcę po drugiej stronie świata, czekały na komponenty tygodniami.

Do tego doszły czynniki polityczne: napięcia handlowe między dużymi gospodarkami, cła i ograniczenia eksportu niektórych technologii. Dla wielu przedsiębiorstw ryzyko przerwania dostaw zaczęło mieć większe znaczenie niż różnica w koszcie jednostkowym.

Co zyskuje firma na krótszym łańcuchu

Bliższy dostawca oznacza krótszy czas transportu, a więc mniejsze zapasy potrzebne do utrzymania ciągłości produkcji. Mniej kapitału jest zamrożone w towarze w drodze i w magazynie.

Krótszy łańcuch ułatwia też współpracę. Wizyta u dostawcy wymaga kilku godzin podróży zamiast kilku dni, a zmiany w projekcie produktu można wprowadzić szybciej. Mniejsza różnica stref czasowych i podobne przepisy, na przykład w ramach Unii Europejskiej, upraszczają codzienne kontakty i kontrolę jakości.

Koszty i ograniczenia

Nearshoring zwykle oznacza wyższy koszt jednostkowy niż produkcja w krajach o najniższych płacach. Firmy przyjmują ten koszt w zamian za większą przewidywalność dostaw, ale nie dotyczy to wszystkich produktów. Przy towarach o niskiej marży i dużej skali produkcji różnica kosztów nadal często przesądza o wyborze odległego dostawcy.

Drugim ograniczeniem jest dostępność pracowników. Kraje, które przyciągają inwestycje nearshoringowe, konkurują o tych samych specjalistów, a rosnący popyt na pracę podnosi wynagrodzenia. Przeniesienie produkcji wymaga też czasu na znalezienie i sprawdzenie nowych dostawców, a ten proces trwa zwykle dłużej, niż zakładają pierwsze plany.

Polska w tym procesie

Polska jest jednym z krajów, które w dyskusji o nearshoringu w Europie pojawiają się najczęściej. Wynika to z kilku cech: położenia blisko rynku niemieckiego i rynków zachodniej Europy, członkostwa w Unii Europejskiej i wspólnym rynku, rozwiniętej sieci dróg i centrów logistycznych oraz dużej bazy firm przemysłowych, które już pracują jako poddostawcy dla zachodnich koncernów.

Dla polskich firm oznacza to szansę na nowe kontrakty jako dostawców komponentów i usług. Odbiorcy z Europy Zachodniej, którzy szukają dostawców bliżej, oczekują jednak tego samego, co od partnerów w innych krajach: stabilnej jakości, terminowości i dokumentacji zgodnej z ich wymaganiami, coraz częściej także danych o śladzie węglowym produktu.

Co może zrobić mała firma

Mała firma rzadko przenosi produkcję, ale może zastosować tę samą logikę w zakupach. Pierwszy krok to sprawdzenie, od ilu dostawców zależą najważniejsze materiały i towary oraz skąd one pochodzą. Jeśli kluczowy komponent ma tylko jedno źródło na innym kontynencie, rozsądnie jest znaleźć drugiego dostawcę w Europie, nawet droższego, i składać u niego część zamówień. W razie zakłóceń taka firma ma już sprawdzonego partnera i nie musi szukać go w pośpiechu.

Ten materiał powstał przy udziale narzędzi sztucznej inteligencji i został sprawdzony przez redakcję. Ilustracje wygenerowano przy użyciu AI.

Zobacz również