Przejdz do tresci

Akustyka w open space: skąd bierze się hałas i co go ogranicza

3 min czytania

Skąd bierze się hałas w otwartym biurze? Rzadko bierze się z jednego źródła. Składa się na niego rozmowa przy sąsiednim biurku, dźwięk odbity od szklanej ściany, telefon w drugim końcu sali i szum wentylacji. Każde z tych źródeł ogranicza się inną metodą, dlatego zakup kilku paneli na ścianę często nie daje efektu, na który liczyła firma.

Otwarte biuro z panelami akustycznymi pod stropem

Dlaczego w open space jest głośno

W typowym biurze dźwięk dociera do ucha na dwa sposoby. Pierwszy to droga bezpośrednia: słyszymy osobę, która mówi kilka metrów od nas. Drugi to odbicia od twardych powierzchni, czyli sufitu, okien, betonowej posadzki i szklanych ścianek. W pomieszczeniu bez materiałów pochłaniających dźwięk odbija się wielokrotnie, zanim wygaśnie, więc rozmowę słychać dłużej i dalej, niż wynikałoby to z odległości.

Nowoczesne biura sprzyjają odbiciom. Odsłonięte stropy, duże przeszklenia, minimalistyczne meble i brak dywanów wyglądają dobrze na zdjęciach, ale zostawiają w pomieszczeniu niewiele powierzchni, które dźwięk pochłaniają.

Najbardziej rozpraszają nie głośne dźwięki, lecz zrozumiała mowa. Jednostajny szum łatwo przestać zauważać. Rozmowy, w której rozróżniamy słowa, mózg nie potrafi zignorować, bo automatycznie próbuje ją śledzić. Stąd częsta skarga pracowników: w biurze nie jest bardzo głośno, a mimo to trudno się skupić.

Sufit pracuje najwięcej

Sufit to największa ciągła powierzchnia w pomieszczeniu i zwykle nic na nim nie stoi. Dlatego sufit podwieszany z płyt akustycznych albo panele zawieszone pod stropem dają w otwartej przestrzeni największą zmianę przy jednej inwestycji.

Przy wyborze materiału producent podaje klasę pochłaniania dźwięku, oznaczaną literami od A do E, gdzie klasa A oznacza najwyższe pochłanianie. Do biura z dużą liczbą rozmów wybiera się płyty z najwyższych klas. Jeśli strop ma zostać odsłonięty ze względów estetycznych, rozwiązaniem są wiszące panele albo baffle, czyli pionowe płyty zawieszone rzędami.

Ściany, meble i podłoga

Panele ścienne mają sens tam, gdzie dźwięk odbija się między dwiema równoległymi twardymi powierzchniami, na przykład w wąskiej sali spotkań ze szkłem po jednej stronie i gładką ścianą po drugiej. W takim pomieszczeniu słychać charakterystyczne dzwonienie przy klaśnięciu w dłonie. Kilka paneli na jednej ze ścian zwykle je usuwa.

W samej przestrzeni open space więcej dają przegrody między stanowiskami. Żeby działały, muszą spełnić dwa warunki: być wyższe niż głowa osoby siedzącej i mieć powierzchnię z materiału pochłaniającego, a nie z gładkiego tworzywa. Niska ścianka z pleksi oddziela biurka wizualnie, ale dźwięk odbija dalej.

Wykładzina dywanowa ogranicza odgłos kroków, przesuwanych krzeseł i upuszczanych przedmiotów. Przy posadzce z betonu albo płytek różnica jest wyraźna już w pierwszym dniu.

Układ biurek i strefy

Część problemu rozwiązuje się bez zakupów, samym rozmieszczeniem ludzi. Osoby, które dużo rozmawiają przez telefon, nie powinny siedzieć obok osób, które potrzebują ciszy do analizy danych czy pisania. Podział na strefy działa lepiej niż proszenie wszystkich o ściszanie głosu.

Pomaga też kilka prostych zasad:

  • rozmowy wideo dłuższe niż kilka minut przenosimy do kabin albo małych pokoi,
  • kuchnia i ekspres do kawy stoją z dala od stanowisk wymagających skupienia,
  • drukarki i niszczarki trafiają do osobnego pomieszczenia albo wnęki.

Maskowanie dźwięku

W niektórych biurach stosuje się systemy maskujące, czyli głośniki emitujące cichy, równomierny szum. Szum nie zagłusza rozmowy, ale zmniejsza jej zrozumiałość z większej odległości, a to właśnie zrozumiała mowa najbardziej rozprasza. Taki system ma sens dopiero po zastosowaniu materiałów pochłaniających. W pomieszczeniu z dużym pogłosem dodatkowy dźwięk tylko podnosi ogólny poziom hałasu.

Od czego zacząć

Przed zakupami dobrze jest zebrać informacje od samych pracowników. Krótka ankieta z pytaniami o to, gdzie i kiedy jest najgłośniej oraz jaki rodzaj dźwięku przeszkadza najbardziej, wskazuje konkretne miejsca do poprawy. Przy większych biurach opłaca się pomiar wykonany przez akustyka, który określi czas pogłosu w pomieszczeniach i wskaże, ile materiału pochłaniającego trzeba dodać.

Kolejność działań jest zwykle taka sama: najpierw sufit, potem przegrody i podłoga, potem podział na strefy, a dopiero na końcu maskowanie. Kolejne kroki uzupełniają poprzednie i żaden z nich nie zastąpi wcześniejszego.

Ten materiał powstał przy udziale narzędzi sztucznej inteligencji i został sprawdzony przez redakcję. Ilustracje wygenerowano przy użyciu AI.

Zobacz również